Zraniono mnie - Wybaczone

Najczęściej wybaczane grzechy

Stoję przed bardzo trudną decyzją. Wczoraj w czasie seksu z moją dziewczyną zdarzyło jej się wymówić po cichu imię jej byłego. Niestety nie było to na tyle ciche, bo usłyszałem to, ale udawałem, że nic się nie stało. Ukryłem swoją złość aż do momentu kiedy wyszedłem z jej d...

Stoję przed bardzo trudną decyzją.
Wczoraj w czasie seksu z moją dziewczyną zdarzyło jej się wymówić po cichu imię jej byłego. Niestety nie było to na tyle ciche, bo usłyszałem to, ale udawałem, że nic się nie stało. Ukryłem swoją złość aż do momentu kiedy wyszedłem z jej domu.
Co mam zrobić? Ona myśli, że wszystko w porządku, a mnie krew zalewa. Jaką mam mieć przyjemność ze współżycia z nią, skoro za każdym razem mam się zastanawiać czy myśli o byłym kiedy zamyka oczy.
Najchętniej bym ją zostawił w cholerę, ale jesteśmy ze sobą już kawał czasu, mimo licznych rozstań.

Jestem mężatką od kilku tygodni. Na razie w moim małżeństwie nie ma żadnych większych problemów, dopiero uczymy się być razem, cieszymy się związkiem i sobą, wciąż odkrywamy coś nowego. Jest wspaniale, jedyną chmurka na tym sielankowym małżeńskim obrazku jest wieczór kawaler...

Jestem mężatką od kilku tygodni. Na razie w moim małżeństwie nie ma żadnych większych problemów, dopiero uczymy się być razem, cieszymy się związkiem i sobą, wciąż odkrywamy coś nowego.

Jest wspaniale, jedyną chmurka na tym sielankowym małżeńskim obrazku jest wieczór kawalerski mojego męża... Obydwoje ustaliliśmy, że nasze przedślubne wieczory będą "spokojne", bez ekscesów, striptizów czy ostatniego "wolnego" seksu. Pewnie tak by było, gdyby nie kumple mojego męża., którzy koniecznie chcieli mu zrekompensować "zaobrączkowanie".

Wiem, że na wieczorze Marka była striptizerka wynajęta przez chłopaków. Boję się, że na oglądaniu ładnej dziewczyny się nie skończyło tego wieczora, bo chłopaki nie chcą w ogóle nic na temat tej imprezy mówić. Wszyscy nabrali wody w usta. Nawet mój mąż, gdy pytam go o ten wieczór, zawsze odwraca wzrok, szybko zmienia temat, staje się nerwowy.

Nie wiem, co o tym myśleć, naoglądałam się filmowych historii o wieczorach kawalerskich ale też znam jego kumpli, jeśli na tej imprezie, np. doszło do seksu z wynajętą dziewczyną, będą się wzajemnie kryli.


Pewnie nie drążyłabym tej sprawy, gdyby nie fakt, że Marek tak dziwnie reaguje na moje pytania dotyczące kawalerskiej imprezy. Ja sama opowiedziałam mu o moim wieczorze, nie działo się nic zdrożnego - była szalona impreza, ale, zgodnie z tym, co ustaliliśmy z Markiem, stanowczo zaprotestowałam przeciwko zaproszeniu striptizera.


Być może niepotrzebnie roztrząsam ten problem, jednak dręczy mnie to, że nikt nie chce mi nic powiedzieć, Marek zawsze ucina temat, mówiąc : "Było ok" i szybko zaczyna mówić o czymś innym. Jego koledzy są równie enigmatyczni w tej kwestii.

Jak myślicie, powinnam Markowi wybaczyć, czy nie?

Staż małżeński 22 lata. Żona nawiązała kontakt ze swoją pierwszą miłością. Jest to uczucie wirtualne, ponieważ spotkali się tylko raz i to krótko. Rozmawiają przez telefon, wysyłają smsy i piszą maile. No jest jeszcze NK, gdzie można go obejrzeć na zdjęciach. Trwa to już dwa l...

Staż małżeński 22 lata. Żona nawiązała kontakt ze swoją pierwszą miłością. Jest to uczucie wirtualne, ponieważ spotkali się tylko raz i to krótko. Rozmawiają przez telefon, wysyłają smsy i piszą maile. No jest jeszcze NK, gdzie można go obejrzeć na zdjęciach. Trwa to już dwa lata. Kiedy wykryłem to jej podwójne życie byłem załamany. Każdy kto coś takiego przeżył wie jak to wygląda. Mieszkamy razem, obok siebie, żona nie zerwała z nim kontaktów. A ja mam problem ponieważ ze mną chciałaby spać, przytulać się. Dla mnie to jest chore. Jestem pod ręką więc można mnie wykorzystać? On jest żonaty i myślę, że narazie nie zamierza rozbijać swojej rodziny, cały czas oszukuje żonę, ale robi to dobrze bo ona niczego się nie domyśla. Do mnie moja ukochana czuje tylko pociąg fizyczny. Ona nie słucha moich argumentów a ja czasami mam tego wszystkiego dość. Dla mnie łóżko jest dopełnieniem miłości a nie zaspokojeniem tylko potrzeb fizycznych. Na jakieś drastyczne kroki typu separacja nie mam odwagi. Proszę o wsparcie. Pozdrawiam

dwie twarze

30.08.2010 02:04
51% 49%

Mam pewien problem. ostatnio zbliżyłam sie do mojego wiloletniego kolegi. niestety niedawno zaczął być w związku z nasza wspólna koleżanka. spedzilismy ze soba wiele romantycznych chwil, okazał się bardzo szarmancki i czuły. i dałam sie ponieść emocjom i jego urokowi... dzisiaj dowiedz...

Mam pewien problem. ostatnio zbliżyłam sie do mojego wiloletniego kolegi. niestety niedawno zaczął być w związku z nasza wspólna koleżanka. spedzilismy ze soba wiele romantycznych chwil, okazał się bardzo szarmancki i czuły. i dałam sie ponieść emocjom i jego urokowi... dzisiaj dowiedziałam się, ze ich związek zaczął się komplikować.ona już WIE o nas, ale nie roztrząsa tego incydentu,bo okazało się, że mój ukochany wyjeżdża za granice, by poszerzać swoje badania. boję się, ze nie wytrzymam tej rozłąki, dodatkowo z myślą, że jest jeszcze ta druga...
czy wybaczyc mu i zapomnnieć, czy walczyć o niego?

sok imbirowy

05.10.2010 15:39
50% 50%

Byłam dzisiaj na piwie między zajęciami na katolickim uniwesytecie z koleżanką i ze znajomymi z ekonomii... Zamówiłam piwo z sokiem imbirowym za pięćdziesiąt groszy i niby widziałam jak barman leje sok, ale w ostateczności moje kubeczki smakowy w ogóle nie odczuły tego intensywnego sma...

Byłam dzisiaj na piwie między zajęciami na katolickim uniwesytecie z koleżanką i ze znajomymi z ekonomii... Zamówiłam piwo z sokiem imbirowym za pięćdziesiąt groszy i niby widziałam jak barman leje sok, ale w ostateczności moje kubeczki smakowy w ogóle nie odczuły tego intensywnego smaku imbiru... Bardzo cierpię więc nie wiem... Mam wybaczyć? HELPPPP

Kocham chłopaka od 8 miesięcy, pierw dawał mi nadzieje potem mnie tak jakby olewał, teraz jest tak, że gdy chce się spotkać on mówi ze wyjaśniliśmy sobie wszystko, jak już się widzimy w towarzystwie innych osób jest okej. Sama już nie wiem co mam zrobić. Znajomi każą mi dalej walczy...

Kocham chłopaka od 8 miesięcy, pierw dawał mi nadzieje potem mnie tak jakby olewał, teraz jest tak, że gdy chce się spotkać on mówi ze wyjaśniliśmy sobie wszystko, jak już się widzimy w towarzystwie innych osób jest okej. Sama już nie wiem co mam zrobić. Znajomi każą mi dalej walczyć bo mówią, że jemu zależy chociaż tego teraz nie okazuje tak jak kiedyś...

Rozwiazla przyjaciolka

10.08.2010 18:13
48% 52%

Witam, chcialabym podzielic sie z Wami moją historia. Ja i Sylwia przyjaznimy sie od dwoch lat. Rozumiemy sie swietnie, sluchamy tej samej muzyki, nosimy podobne ciuchy i podobaja nam sie...ci sami chlopcy. Przyrzeklysmy sobie, ze zaden facet nas nigdy nie porozni, co utrzymywalysmy, az do jednego...

Witam, chcialabym podzielic sie z Wami moją historia.
Ja i Sylwia przyjaznimy sie od dwoch lat. Rozumiemy sie swietnie, sluchamy tej samej muzyki, nosimy podobne ciuchy i podobaja nam sie...ci sami chlopcy. Przyrzeklysmy sobie, ze zaden facet nas nigdy nie porozni, co utrzymywalysmy, az do jednego pamietnego wieczoru.
Bylysmy razem na imprezie u wspolnego kumpla. Byla tam masa naszych znajomych. Zobaczylam tam Michala - chlopaka, ktory podobal mi sie od jakiegos czasu. Czesto plotkowalysmy o nim z Sylwia, ale ona nie byla w niego zapatrzona tak jak ja.
Podczas imprezy wodzilam za nim wzrokiem, zalotnie sie usmiechajac. Gdy zauwazyl moje starania, podszedl do mnie i zaczelismy rozmawiac.
Rozumielismy sie swietnie, gadalismy doslownie o wszystkim. Po jakims czasie opuscilam go na chwile, zeby pojsc do kuchni i zrobic sobie drinka. Kiedy wrocilam, na moim miejscu Sylwie, calujaca sie z nim namietnie. Nie mialam pojecia co o tym myslec, lzy stanely mi w oczach i wrocilam do domu.
Nie odzywam sie do Sylwii juz od ponad tygodnia, zastanawiam sie czy jej wybaczyc...pomozcie.

...i teraz nie wiem co mam zrobic.Otoz za namowa mojego partnera zdecydowalam sie na dziecko.Ma ono 4 miesiace.Dusze sie w tym calym macierzynstwie. Dziecko jest moim wyrokiem dozywotnim..Moj bunt na obecna sytuacje powoduje jedynie to,ze oddalamy sie z K. od siebie i byc moze za jakis czas on mnie...

...i teraz nie wiem co mam zrobic.Otoz za namowa mojego partnera zdecydowalam sie na dziecko.Ma ono 4 miesiace.Dusze sie w tym calym macierzynstwie. Dziecko jest moim wyrokiem dozywotnim..Moj bunt na obecna sytuacje powoduje jedynie to,ze oddalamy sie z K. od siebie i byc moze za jakis czas on mnie znienawidzi..Jak dlugo mozna zyc w ciaglym nieszczesciu????Jak dlugo mozna budzic sie i zasypiac cierpiac psychicznie z powodu nieodwracalnej decyzji????

Prosze niech mi ktos napisze jak mam pogodzic sie z tym,ze dziecko JUZ JEST i nie cierpiec..jak? Czy ktos tez tak mial???Aha,to nie deprecha po porodzie..tego sie nie wyleczy..bo dziecko nie zniknie na zawsze...